Blog
Spółdzielnia Mieszkaniowa od wewnątrz
Wiktor Kobylinski
Wiktor Kobylinski Bejka, to zawołanie rodzinne, z Podlasia
3 obserwujących 6 notek 6846 odsłon
Wiktor Kobylinski, 21 lutego 2014 r.

Spółdzielniami mieszkaniowymi rządzą bolszewicy - cz.1.

638 3 0 A A A

  Od Autora 

Pismo,
które poniżej publikuję z niewielkimi uszczegóławiającymi poprawkami, skierowałem jako „list otwarty” w maju 2012 do znanego publicysty, pana Macieja Iłowieckiego, członka Rady Nadzorczej MSM „Energetyka”. Równocześnie złożyłem je dla publikacji w piśmie MSM Energetyka „M6”. Tekst tego listu otwartego skorygował mi przed przyjęciem do druku w „M6” jego redaktor, pan Zbigniew Rossa i po tej korekcji, zaadresowany do p. M. Iłowieckiego złożyłem 15. maja 2012 w biurze spółdzielni.

Od Adresata odpowiedzi nie otrzymałem a niemal natychmiast po przyjęciu tego tekstu do druku pan redaktor Z. Rossa został zwolniony lub sam odszedł z pracy w MSM i „M6” przestało się ukazywać. Po wznowieniu wydawania „M6”, w listopadzie ubiegłego roku spotkałem się z nowym redaktorem „M6”, panem Mariuszem Ilnickim, który mnie zapewnił, że to on jest samodzielnie odpowiedzialny za publikacje, ale w przejętych przez siebie materiałach redakcji „M6” mojego tekstu nie ma. Wysłałem więc tekst ten panu M. Ilnickiemu e-mailem z prośbą o potwierdzenie odbioru i przypomnieniem prośby o przekazanie Adresatowi oraz o publikację treści tego listu otwartego w „M6” wraz z ewentualna odpowiedzią lub komentarzem pana M. Iłowieckiego.

Nie otrzymawszy odpowiedzi, na początku lutego tego roku przesłałem kolejny raz to samo panu Ilnickiemu - tym razem rejestrowanym e-mailem i wiem, że e-mail ten został otwarty. Niestety odpowiedzi do dziś nie otrzymałem i nie wiem czy list mój został przekazany już do Adresata. Gdyby ktoś z Czytelników znał pana redaktora Macieja Iłowieckiego proszę o wskazanie Mu tej publikacji.
 

Monit z dnia 3. lutego 2014

List otwarty do pana redaktora Macieja Iłowieckiego

Szanowny Panie Iłowiecki!

15. marca 2012, będąc Członkiem Rady nadzorczej MSM „Energetyka”, został Pan wybrany przewodniczącym obrad części Walnego Zgromadzania Członków Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Energetyka” w osiedlu Sielce. W maju 2012 napisałem do Pana list otwarty z wieloma pytaniami dotyczącymi prowadzenia obrad, kiedy to pod pana przewodnictwem odmówiono mi - autorowi projektów uchwał - przypisanego statutem prawa głosu. W maju 2012 treść listu otwartego do Pana przekazałem w biurze spółdzielni z wnioskiem o publikację w organie zarządu spółdzielni - czasopiśmie „M6”. Umieściłem treść tego listu w Internecie pod adresem http://tnij.org/MSM-Energetyka-ilowiecki .

Do dziś Pan, panie Iłowiecki, na ten list nie odpowiedział. Ówczesny redaktor naczelny „M6” poświęcił nieco trudu na korektę, aby treść skierowanego do pana „listu otwartego” mogła zostać przyjęta do druku. Niestety, niemal natychmiast po przyjęciu tego tekstu do publikacji pan redaktor Rossa przestał być redaktorem „M6”, a pismo zawiesiło działalność. Reaktywowano je po ponad półrocznym zawieszeniu, ale bez publikacji treści mojego listu otwartego. Niedawno spotkałem się z obecnym redaktorem „M6”, panem Mariuszem Ilnickim, któremu przesyłam niniejszy tekst z prośbą aby przekazał go Adresatowi, a następnie treść jego opublikował w „M6”. Uważam, że pora tę treść przypomnieć.

Szanowny Panie Iłowiecki, jako doświadczony dziennikarz i wieloletni uczestnik ważnych gremiów, badacz różnych sposobów wywierania wpływu na ludzi poprzez manipulowanie informacjami (np. Krzywe zwierciadło: o manipulacji w mediach, Gaudium, Lublin 2003), dobrze rozumie Pan znaczenie przestrzegania w demokratycznych organizacjach prawa ich członków do informacji. Ważne to zwłaszcza gdy decyzje mające wpływ na przeznaczenie dużych pieniędzy podejmuje się większością głosów. W gestii zarządu i rady nadzorczej naszej spółdzielni mieszkaniowej, jest 130 milionów złotych rocznie. Kiedyś na zagranicznej uczelni na wykładzie zarządzania dowiedziałem się, że w kraju znacznie lepiej niż my kontrolującym korupcję (Szwecja) bardzo trudno jest zauważyć nierzetelność zarządu na poziomie 10% obrotów.

Kiedy sprawa dotyczy publicznych pieniędzy nie można jej „zamiatać pod dywan” i milczeć. Nasza spółdzielnia ma wielki, około miliardowy, majątek trwały, 18 tysięcy Członków, 50 tysięcy mieszkańców - to jak spore miasto. Niestety, gospodarczo spółdzielnia jest praktycznie wyjęta spod nadzoru prawa. Nie kontroluje jej NIK, często nie potrafią lub nie chcą w sprawach jej Członków angażować się warszawskie prokuratury. Sądowe rozstrzyganie o nieprawidłowościach jest dla Członka dochodzącego swych praw spółdzielczych ograniczone i bardzo kosztowne. Sądy nie chcą rozpatrywać spraw innych niż wyliczone w ustawie o spółdzielczości, a w swych orzeczeniach nieraz błądzą. Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP nie potrafi albo nie chce wnikliwie działań zarządu i Rady kontrolować. Tylko sami Członkowie spółdzielni mogą w tych warunkach dbać o naszą spółdzielczą praworządność.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Polityka